Kino o wolności

Wystarczy zapytać o nią byle jakiego nastolatka a odpowie, że jest jego największym marzeniem. Kolonizatorzy Ameryki walczyli o nią z Anglią i po długiej wojnie udało im się ją uzyskać. Na naszym, polskim podwórku, politycy wycierają sobie nią usta średnio, co tydzień. Co mam na myśli? Wolność. Ideę tak starą jak człowiek. Ten wpis będzie o filmie, który opowiada o jej poszukiwaniu.

„ Easy Rider” wszedł na ekrany kin u schyłku lat 60. Były to czasy dzieci kwiatów, rockersów, rewolucji narkotykowej i wolnej miłości. Rodząca się wtedy kultura stawała w opozycji do starego obrazu świata. Bohaterowie filmu, Wyatt( Peter Fonda) i Billy( Dennis Hopper) są przedstawicielami tej „ nowej fali”.  Za zarobione na transakcji narkotykowej pieniądze kupują choppery i wyruszają w podróż. Jej cel szybko okazuje się zupełnie inny niż ten, który sobie początkowo zakładali. Tyle na temat fabuły. Będąc szczerym nie jest ona jakoś szczególnie zagmatwana, a można by nawet powiedzieć, że banalna jak praca maszyny pakującej. Zamiast skupiać się na niej, twórcy postanowili wykorzystać w tym obrazie ciekawy pomysł- zabawę motywami. Dennis Hopper, który wyreżyserował ten film, wystylizował go na film drogi. Nie jest to rewolucyjny pomysł, kino wielokrotnie z niego korzystało. Istnieje jednak duża różnica pomiędzy typowym wykorzystaniem tego motywu a tym, co widzimy w „ Swobodnym Jeźdźcu”. Jak wie każde dziecko tam gdzie jest wędrówka musi być cel, jednakże dla bohaterów szybko staje się on nieważny. Mardi Gras, na, które zmierzają staje się tylko tłem dla prawdziwej istoty filmu, którą jest poszukiwanie wolności. Po co szukać wolności w cywilizowanym, demokratycznym kraju? Są ku temu powody.

Wyatt i Bill są przedstawicielami pokolenia nierozumianego przez konserwatystów. Ich sposób ubierania się i wygląd są obiektem drwin i przyczyną nietolerancji. Ludzie, którzy nie potrafią zrozumieć ich, a co za tym idzie zachodzących zmian, boją się dwójki motocyklistów. Tak naprawdę ich strach dotyczy czegoś innego niż tylko powierzchowności. Ludzi spoza kręgu „ dzieci kwiatów” napawa lękiem to, że bohaterowie sami decydują o sobie i nie chcą być tacy jak inni. Szukają alternatywy w świecie, który wydaje im się nudny i pozbawiony wartości. Konserwatyści nie potrafią tego zrozumieć, dlatego reagują w sposób agresywny. Ideę takiej wolności przekazuje nam „ Easy Rider” Wolności stanowienia samemu o sobie, bycia panem własnego losu i nie bania się stanąć w opozycji do tego, co nam się nie podoba. Czy my, żyjący współcześnie ludzie posiadamy w sobie taką wolność?

Nie będę w tym wpisie rozwodził się na temat aktorstwa, które według mnie jest poprawne, po za wspaniałą rolą Jacka Nicholsona( za którą dostał nominację do Oscara). Na pewno warto zwrócić uwagę na doskonałą ścieżkę dźwiękową. Podczas scen podróży na motorach możemy się wsłuchać w utwory Jimiego Hendrixa i Boba Dylana, a kawałek „ Born To Be Wild” zespołu Steppenwolf stał się popularny właśnie po tym filmie. Za oprawę dźwiękową należy się wielki plus! Warto też nadmienić, że cały obraz powstał za śmieszną jak na dzisiejsze czasy sumę 400 000$ a podczas oglądania nie widać tego. Pod względem warstwy wizualnej filmu nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Jest poprawnie niczym okładka płyty zapakowanej przez maszynę pakującą.

Czy „ Easy Rider” to film, który powinien zobaczyć każdy? Z całą pewnością tak, jednak mam pewne wątpliwości co do tego, że spodoba się on się każdemu widzowi… Film ma specyficzne tempo narracji. Nie ma w nim prawie żadnej akcji, a samo zakończenie może być dla wielu zaskakujące. Będąc brutalnie szczerym: zestarzał się. Mam też pewne wątpliwości, co do jego wartości, bo o ile samo przesłanie, które niesie jest ciekawe. To sposób jego przedstawienia już nie. Wszystko jest nam podane na tacy już od samego początku. Może to po prostu ja jestem miłośnikiem zagmatwanych filmów? Mimo to zachęcam do obejrzenia „ Easy Ridera” , a co za tym idzie wyrobienia sobie własnej opinii. Nie podążajmy za wyrokami innych, lecz posiadajmy w sobie wolność. Wolność myślenia.

Opublikowano film, nauka o człowieku, pakowanie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Psychologia jako nauka

Psychologia z całą pewnością jest nauką, która skupia się na człowieku. Sensem jej istnienia jest poniekąd znalezienie odpowiedzi na pytanie: co kieruje zachowaniem człowieka? Działem „ nauki o duszy”, który najbardziej skupia się na tym zagadnieniu jest moim zdanie psychologia społeczna.  Będąc szczerym trzeba jednak stwierdzić, że jest ona nauką znajdującą się na pograniczu psychologii i socjologii.  Jako dziedzina wiedzy jest ona bardzo młoda. Powstała pod koniec lat trzydziestych XX wieku w USA, a osobą, która miała ogromny wpływ na jej rozwój był Kurt Lewis. Dość jednak o historii. W tej pracy zamierzam znaleźć odpowiedź na postawione w jej tytule pytanie, a żeby tego dokonać przyjrzę się pokrótce najważniejszym działom psychologii społecznej z bliska.

Pierwszym z działów dotyczy podejścia społeczno- kulturowego. Już sama nazwa wskazuje nam na to, czym będzie się zajmować. Jego celem jest rozważanie psychologii poprzez kulturę wytworzoną przez człowieka. Pokazuje nam, że pomimo tego, że człowiek wytworzył wokoło siebie wiele różnych kultur, to nadal istnieją pewne odwieczne normy zachowania, które determinują jego życie. Normy te można by podciągnąć pod biologię, a raczej antropologię. Mam tu na myśli teorię mówiącą, że kobiety zwracają większą uwagę na wysoki mężczyzn. Wzrost ma być wyznacznikiem siły i powodzenia w życiu. Coś w tym jest, bo pomimo upływu wielu lat kobiety nadal zwracają uwagę na te cechę wyglądu mężczyzn. Drugim obszarem zainteresowań tego działu są zmiany w psychice człowieka wynikające ze zmian kultury, która go otacza. Mam tu na myśli sytuacje, w której świat zmienia się poprzez wynalezienie jakiegoś wynalazku( np. Internetu lub maszyny pakującej), a co za tym idzie życie ludzi także. Jest to bardzo ciekawe zagadnienie, na które można by poświecić wiele stron, ale nie mamy na to teraz czasu, więc przejdźmy do następnego działu.

Jest nim psychologia społeczna zajmująca się teoriami ewolucyjnymi. Jest ona jedną z najnowszych dziedzin psychologii i stara się tłumaczyć ewolucję człowieka, jako wynik działania kultury i biologii. Jednym z głównych założeń tego działu jest to, że pomiędzy gatunkami zwierzęcymi znajdującymi się w jednej linii, istnieje pewien specyficzny zespół cech psychologicznych. Jeżeli osobniki znajdują się w sytuacji dystansu genetycznego cechy te są trudniejsze do wskazania. Dlatego też poniższy przykład można traktować, jako ciekawostkę, a przykładem tym jest hipoteza łowiecka. Według niej impulsem, który zapoczątkował ewolucję człowieka pierwotnego było przejście ze zbieractwa, jako sposobu żywienia na łowiectwo. Miałoby to wynikać z faktu, że polowanie, jako bardziej skomplikowany sposób zdobywania pokarmu zmusiło naszych praprapraprzodków do: rozwijania umiejętności tworzenia i wykorzystywania narzędzi, ukształtowało język, jako sposób porozumiewania się w grupie, podział pracy na czynności męskie i żeńskie. Patrząc na to pod takim kątem można by stwierdzić, że polowania pierwotnych ludzi ukształtowały całe współczesne społeczeństwo. Trzeba jednak pamiętać, że powyższa teoria jest tematem wielu akademickich dyskusji i posiada zagorzałych zwolenników, ale również przeciwników.

Oczywiście istnieje jeszcze wiele innych działów psychologii. Wynika to z faktu, że nauka ta nieustannie się rozwija i ciągle dotyka innych problemów życia społecznego i istnienia człowieka. Jest tak z powodu naszej złożoności. Trudno jest zrozumieć innych ludzi, a co dopiero wykonywać na nich eksperymenty psychologiczne i wyciągać z nich ogólne wnioski dotyczące ogółu. Przed psychologią jeszcze wiele, wiele lat ciągłego rozwoju. Raczej nigdy nie dojdzie do sytuacji kiedy człowieka będzie się dało zawinąć niczym maszyna pakująca, odpowiednią folią i zrozumieć go całkowicie. Właśnie dlatego psychologia jest tak ważna i interesująca.

Opublikowano nauka o człowieku, pakowanie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Jak zarobić na tragedii?

Po ciele siostry zakonnej przebiegł dreszcz. – A co jeśli mnie zrewidują i to znajdą?- pomyślała. Parę chwili wcześniej żołnierze przepędzili ją z miejsca katastrofy polskiego TU-154. Pomimo tego, że minęły od niej dwa dni, wszędzie walają się szczątki samolotu. Jeden z nich, mały fragment skrzydła, kobieta ukryła pod swoim habitem. Teraz modliła się tylko o to, żeby żołnierze go nie znaleźli.

Historia zakończyła się szczęśliwie. Siostra zakonna wraz z „ relikwią” wróciła do Polski. Przekazała swoje znalezisko przeorowi jasnogórskiego klasztoru, o. Romanowi Majiewskiemu. Zakonnik poinformował, że posłuży on, jako ozdoba nowo powstającej sukni Maryi Królowej Polski. Zaraz po ogłoszeniu tej informacji w internecie pojawiła się masa komentarzy, jedne były przychylne, a inne nie. Osobiście dziwi mnie tylko jedno: dlaczego nikt nie podchwycił pomysłu i nie wyruszył do Smoleńska na zbiory szczątek polskiego samolotu? Przecież byłby to świetny biznes. Nie, nie jestem obłąkanym krytykiem PiSu i wyśmiewaczem kwietniowej tragedii. Wystarczy spojrzeć na to, co teraz dzieje się na polskim podwórku, na trend wykorzystywania pamięci ofiar smoleńskiej katastrofy do zbijania niezłego majątku. Maszyny pakujące pracują już pełną parą.

„ Możesz mieć ten obraz. Powinieneś go mieć. Zamów go  i niech będzie ozdobą Twojego domu, gabinetu, plebanii, firmy, kościoła, kolekcji. Niech zaświadcza o Twojej pamięci i odwadze. Patriotyzm to nie obciach!”- takimi słowami wita internautów na swojej Stanisław Koziełło- Wolski- pseudonim. Powyżej widać coś, co można by nazwać obrazem dopiero po zmrużeniu oczu. Artysta nazwał swe dzieło „ Hołd Smoleński”, co może się odnosić do „ Hołdu Pruskiego” pędzla Jana Matejki. Na całe szczęście( dla Matejki) na tym podobieństwa się kończą. Nie mogę nazwać siebie wielkim znawcą malarstwa, jednak jakiś gust posiadam i moim zdaniem powyższy obraz to zwykły bohomaz. Patos bijący od niego zwaliłby z nóg nawet największego PiSofila, a osobę niebędącą miłośnikiem tej partii doprowadzi do palpitacji serca. Pomijając już sam obraz warto skupić się na stronie internetowej jego twórcy. Na pierwszy rzut oka widać wylewający się z niej ogromny ładunek marketingowych treści. Jest to jednak marketing najniższych lotów, który nie przyciągnie artyście wielu klientów. No i ta cena, 200 zł… „ Nie było łatwo, płakałem przy tym obrazie, a męki twórcze były takie, że robiło mi sie przed oczyma ciemno. Można powiedzieć, że namalowałem ten obraz łzami. Albo raczej farbami zmieszanymi z łzami.”

Przeglądałem ostatnio allegro jak to mam w zwyczaju, kiedy nie mam nic ciekawego do roboty i natknąłem się na kolejny przykład wykorzystywania tragedii smoleńskiej dla celów zarobkowych. Moją uwagę przykuła aukcja na pierwszy rzut oka niewyróżniająca się na tle innych. Sprzedawca proponował klientom gobeliny, niby nic nadzwyczajnego chodź z całą pewnością już dawno wyszły one z mody( do ich pakowania nie używa się już nawet maszyn pakujących). Zjechałem na sam dół strony i moim oczom ukazało się coś, przez co zamarłem i nie wiedziałem czy śmiać się czy zamilknąć w pełnym zażenowaniu. Na tej aukcji można było kupić dywanik z podobizną Lecha i Marii Kaczyńskich. Cena podobna do tej, jaką trzeba zapłacić za „ Hołd Smoleński”, sprzedawca nie znalazł jednak chętnych. Po namyśle doszedłem do wniosku, że może to i dobrze, że rzeczone gobeliny się nie sprzedają. Nie wyobrażam sobie chodzenia po wizerunku śp. pary prezydenckiej a co dopiero zrobienie z niego legowiska dla psa…

Celowo nie wspominałem nic o wydawnictwach książkowych, które ukazały się po kwietniowej tragedii. W zestawieniu z takimi pomysłami na biznes jak obraz ku czci pamięci ofiar katastrofy i gobeliny z podobizną prezydenta i prezydentowej, wypadałyby one dość blado. Książki sprzedają się dobrze, ale są zbyt poważnym towarzystwem jak dla takich koncepcji. Jedno trzeba przyznać polakom, może i czasami jeżdżą po bandzie ocierając się o uczucie niesmaku, ale mają naprawdę nieprawdopodobne pomysły na zarabianie pieniędzy. Czyżby obraz Polaka cwaniaka był jednak prawdziwy?

Opublikowano marketing i reklama, pakowanie, zmiany | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Współczesna muzyka

Ile to już razy pobieraliście z Internetu muzykę? Jestem pewien, że udzielenie szczerej odpowiedzi zajęłoby wam sporo czasu. Proces ten stał się dla nas powszechny jak poranna kawa, lub w przypadku osób mających problem z ciśnieniem herbata. Nie zastanawiamy się, dlaczego tak się stało, a pobranie pirackiej muzyki, które przecież jest kradzieżą nie budzi żadnych rozterek moralnych. Stało się chlebem powszednim, a przecież kiedyś było inaczej!

Dawno, dawno temu w czasach, gdy muzyka była czymś elitarnym, ludzie nie przechodzili obok niej obojętnie. Towarzyszyła ona nam podczas wesel i pogrzebów, niektórzy doświadczali jej także w filharmonii lub operze, ale była to mniejszość. Potem nadeszły czasy piractwa. Mogę się założyć, o co tylko chcecie, że każdy z was drodzy czytelnicy, ma gdzieś na strychu lub piwnicy kasety magnetofonowe z czasów PRLu. Kolorowa okłada ze znajdującym się na niej tytułem płyty kusi słuchacza i zachęca do otwarcia pudełka, a co w środku? Zwykła tandetna kaseta, którą można było kupić w każdym sklepie elektronicznym. Tamte czasy były podwaliną do tego, co mamy teraz. Sytuacji, w której muzyka towarzyszy nam w każdym momencie życie, jednak nie mamy do niej żadnego szacunku. Maszyny pakujące pakują kolejną porcję płyt, które nie znikają ze sklepów…

Okres ekspansji Internetu i początek nowego wieku, wieku powszechnej wymiany informacji spowodował w Polsce, ale również w innych krajach wschodniej Europy, gwałtowny rozwój piractwa. Dzisiaj każdy korzysta ze stron z torrentami, rapidshare i innych kanałów „ cyfrowej dystrybucji”. Nie liczy się, jakość, nie liczy się autor, liczy się tylko to żeby mieć jak najwięcej albumów i jak najszybciej. Przestaliśmy się delektować muzyką, stała się ona dla nas nudną codziennością. Innym powodem tej sytuacji jest przeświadczenie wielu z nas, że skoro inni tak robią to ja też muszę! Nie kupię oryginalnej płyty, bo moi kumple będą się ze mnie śmiać. Zostanę nazwany głupkiem i frajerem, bo przecież mogłem mieć to samo za darmo. Nie liczy się nic, nawet twórca muzyki, który jest przez nas okradany.

Pomimo tego, że sytuacja jest tragiczna to ciągle mam nadzieję, że kiedyś uda się ją zmienić. Za przykład mogą nam posłużyć Stany Zjednoczone i bardzo rozpowszechniona tam dystrybucja cyfrowa. Polega ona na ściągnięciu na swój komputer albumu w postaci cyfrowej i zapłaty za to przelewem bankowym. Dzięki takiej formie sprzedaży dystrybutor może wydać mniej pieniędzy na tłoczenie i transport płyt do sklepów, a co za tym idzie obniżyć cenę wydawnictwa. W USA pomysł ten sprawdził się bardzo dobrze, ale równocześnie przyczynił się do spadku sprzedaży płyt kompaktowych, których już prawie nie ma w typowych sklepach muzycznych. Jest to koszt sprowadzenia cen do ludzkiego poziomu, jednakże taki sposób dystrybucji posiada jeden gigantyczny plus. Dzięki niemu artyści zarabiają wreszcie na swoich płytach, a maszyny pakujące stają się zbędne.

Tak doszliśmy do smutnej konkluzji: rynek muzyczny w Polsce jest w opłakanym stanie. Znalazł się w nim oczywiście nie bez przyczyny, a jest ich parę. Po pierwsze wysokie jak na krajowe zarobki ceny płyt, a po drugie my, czyli słuchacze. Pierwszy problem da się obejść dzięki cyfrowej dystrybucji do, której powoli przymierzają się Polscy wydawcy, jest ona kwestią najbliższych dni. Z drugim może gorzej. Ciężko mi uwierzyć, że polski słuchacz przyzwyczajony do darmowej, a co za tym idzie kradzionej muzyki, przerzuci się z dnia na dzień na jej legalny odpowiednik. Miejmy nadzieję, że z biegiem lat sytuacja się poprawi i zaczniemy traktować twórców z szacunkiem, który się im należy. Przecież to dzięki nim możemy obcować z czymś tak wspaniałym jak muzyka.

Opublikowano pakowanie, przemysł muzyczny, zmiany | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Witaj, świecie!

Witaj w WordPressie. To jest Twój pierwszy wpis. Zmodyfikuj go lub usuń, a następnie rozpocznij blogowanie!

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz